czwartek, marca 27

Fotograficzne łowy kazimierskie

Zanim Maleństwo dopadł wirus górnych dróg oddechowych, zdążył zrobić w Kazimierzu kilka zdjęć :)


Na pierwszym z nich drewniany dom na Małym Rynku. Wygląda tak samo jak przed wiekami a dziś można tam kupić pyszny miód pitny ;)))



Tu urzekła mnie niecodzienna perspektywa - Kazimierz jest pełen dolin i pagórków, przez co zdarza się, że idąc ulicą mijamy tylko dachy domów które, mimo że są bardzo blisko chodnika, stoją kilka metrów niżej!




Tuż przy kościele św. Anny od wieków stał skromny domek, w którym jeszcze kilkadziesiąt lat temu mieszkał wikary opiekujący się kościołem i położonym obok szpitalem. Cztery lata temu Wikarówkę niemal doszczętnie strawił pożar. Zostały zabite dechami ruiny, które być może szpecą ten skrawek miasta, ale stanowią całkiem niezłe wyzwanie dla fotografa-amatora ;)

Zdjęcie poniżej wyraźnie ukazuje wpływy prozy Stephena Kinga ;)


Przechadzając się wzdłuż Synagogi Maleństwo wypatrzył... zegar słoneczny! Jest w dość specyficznym miejscu. A z resztą, co będę opowiadał, wystarczy spojrzeć! Na dodatek dobrze pokazuje czas!

2 komentarze:

Ondraszek pisze...

Kazimierza Dolnego poznałem osobiście i odwiedzałem kilkakrotnie. Jest bardzo atrakcyjny, jak na swój wiek...
Ale na zegar słoneczny nigdy jakoś nie zwróciłem uwagi :)

kot&malenstwo pisze...

Również chwalimy sobie znajomość z Kazimierzem Dolnym (z "tych" Dolnych). :) Tylko dlaczego u niego zawsze tak dużo alkoholu? ;)

A zegar - jak sie już wie - łatwo odnaleźć: wychodząc z Małego Rynku ulicą Lubelską należy spojrzeć w lewo. Tam, na wysokości 3 Maleństw zobaczymy zegar.
:)

Pozdrawiamy K&M