środa, stycznia 9

Miśanioł Gigant

Jest, jeest!

Po długim czasie dłubania i prucia, Kot uczynił misia - aniołka do przedszkola "Aniołkowo". Miś ma od stópek do czubków uszu 55 centymetrów. Ze względu na jego rozmiary, Maleństwo odgrażał sie, że:

- Trzeba będzie go zameldować, bo ludzie ze spółdzielni mogą się przyczepić.

- Ma przerąbane, bo nie złożyliśmy mu wniosku o dowód i od nowego roku nic nie załatwi.

- W przedszkolu będzie musiał dostać umowę o pracę, bo nikt nie uwierzy, że to zabawka.

- W tramwaju trzeba go będzie brać na kolana, bo inaczej będziesz musiała płacić za bilet. Normalny!

Proszę Państwa oto Miś:




W czasie gdy pisałam ten post, Maleństwo zajrzał mi przez ramię.

- O, wklejasz zdjęcia tego olbrzyma. Zobaczysz, przez niego serwer będzie przeciążony i nasz blog będzie chodził tak wolno jak Nasza-klasa!

:)

6 komentarzy:

Ziomalowy Robal pisze...

Misie podoba...:) Ciekawe jakie ma wnętrze...? Bo to chyba najważniejsze!
Pozdrówka

Ondraszek pisze...

Popatrzcie Państwo... To i wśród aniołów ostatnio zezwierzęcenie...
A tak powaznie - rzeczywiście kawał cherubina... On się jakoś nazywa już? Waligóra? Wyrwidąb?

Ziomalowy Robal pisze...

To z całą pewnością jest Wyrwirobal...:)Chociaż nazwa MiśAnioł nasuwa myśl o ... znaczy znam jednego Anioła ... jaki to był film ... kurde - starość nie radość:)! Ale tamten nie miał takich piórek!!! Ale tak na marginesie:):)...mam nadzieję, że dzieciaki się nie kapną a MysioAnioł:)będzie dla nich frajdą na długi czas i pozostanie na długie lata w pamięci-czego dzieciakom życzę a Wam radości z tego powodu!!!

kot&malenstwo pisze...

Wyrwiząb to świetne imię! Takie ciepło od niego bije ;)

A na poważnie(zresztą jak zwykle w tym blogu), to on jeszcze nie ma imienia. Może by tak konkurs... ?:)

A propos konkursów, Ondraszku Alfred do Ciebie jedzie. Szykuj girlandy i transparenty powitalne na nadchodzący tydzień.

Pozdrówki! K&M

Ondraszek pisze...

Zamówiłem też orkiestrę dętą :)
A co on je?

kot&malenstwo pisze...

Biały ser oraz wełniane muchy :D Kot będzie się chyba musiał produkcją takowych zająć, bo grono Alfredów rośnie radośnie ;)

Pozdrawiamy

K&M