sobota, stycznia 12

Wymarzony wieczór

Piątkowy wieczór. Maleństwo, zamknięte wraz z Bazylem w "gabinecie", przygotowuje się do porannych zajęć w Progresie, Kot szaleje po domu i bryka to tu to tam. W pewnym momencie Kot wskakuje do pokoju Maleństwa i ładuje mu się na kolana (jak zwykle), nie zauważając, że Maleństwo trzymał na nich podręcznik do angielskiego.

Maleństwo: Wiesz, uwielbiam te chwile gdy jesteśmy wszyscy razem, we trójkę.

Kot: Ty, ja i Bazyl?

Maleństwo: Nie, ty, ja i podręcznik do angielskiego ;)))

4 komentarze:

Ondraszek pisze...

Ciekawe czy podręcznik od angielskiego też to uwielbia :)

Ziomalowy Robal pisze...

:):)...w ręce podręcznik, na kolanach Kot ... ciekawe co wchodzi Maleństwu na głowę?...

kot&malenstwo pisze...

Drogi Ondraszku!

Alfred trafił dziś do koperty z bąbelkami - obecnie mieszka w skrzynce na listy i czeka na pana listonosza który odbierze go jutro przed godziną 15 ;) Jak będzie mu się nudziło to sobie postrzela z foliowych bąbelków!

Aha, jeszcze jedno. Ondraszku, upewnij się że w składzie zamówionej przez Ciebie orkiestry dętej nie ma puzonu; Alfred panicznie boi się dźwięku tego instrumentu - gdy go słyszy, wczepia się w ramię i drży! Należy wtedy dać mu kawałek surowego wędzonego boczku i pogłaskać po łapkach, zaczynając od lewej tylnej idąc naprzemiennie w kierunku głowy. Zazwyczaj to pomaga. W razie innych problemów pisz śmiało - Kot studiuje obecnie pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, więc z pewnością pomoże!

Ahoj (pozdrowienia z Łodzi)

K&M

Ondraszek pisze...

Ojej.
A właśnie planowałem kupić sobie puzon i uczyć się na nim grać w ramach nowego hobby. No i w ramach umilenia życua sąsiadom w bloku.

Orkiestrowe puzony osobiście sprzedałem w skupie metali kolorowych. Uzyskane w ten sposób środki finansowe przeznaczę na wynajęcie striptizerki wyskakującej z tortu.

A potem zabiorę Alfreda na wycieczkę po moim pięknym mieście.